Warto przeczytać fragment naszej publicystyki w kontekście ostatnich doniesień medialnych na temat tego, w jak fatalny sposób bywa pozyskiwane mięso w Polsce.

Uważamy, że aby zrozumieć w pełni rolę mięsa w naszym życiu i diecie należy przyjrzeć się dwóm jego aspektom: produkcji i konsumpcji.

W przypadku produkcji pewną oczywistością z punktu widzenia naszych klientów i ekologicznych hodowców jest założenie, że zwierzę musi być hodowane w sposób naturalny, bez pośpiechu oraz zabite w sposób możliwie humanitarny. To dla nas dogmat absolutny.

Drugą, mniej oczywistą kwestią jest rola zwierząt w naturalnym, samoregenerującym się rolnictwie w opozycji do przemysłowego, regresywnego systemu hodowli zwierząt, z którym styczność ma (niestety) przytłaczająca większość naszego społeczeństwa. Hodowanie zwierząt to nie fabryka (jak w przypadku chowu w zamknięciu) i nie powinniśmy tego robić w oderwaniu od otaczającej nas natury. Nie mamy wątpliwości, ze sprawę należy przemyśleć z punktu widzenia długotrwałej zależności pomiędzy klimatem, ziemią (glebą), zwierzętami, roślinami oraz nami – ludźmi. Wypasanie zwierząt w sposób naturalny przyczynia się bowiem do regeneracji gleby, nawożenia oraz dostarczania jej składników mineralnych przez obornik i w dalszej perspektywie wytworzenia zdrowego podłoża pod potencjalne inne rodzaje upraw. Rezultatem tego są gleby, które mają potencjał do napraw naszego ekosystemu oraz – w sposób okrężny – mogą przyczynić sie do mniejszej emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Ponadto wypas zwierząt na pastwiskach towarzyszy ludzkości od tysiącleci i właściwie stał się już częścią natury, tworząc związki symbiotycze między owadami, małymi zwierzętami i zwierzętami hodowlanymi. Na naszym gospodarstwie (oraz innych podobnych) oprócz zwierząt hodowlanych inwentarskich można spotkać całą gamę zwierząt dzikich i owadów. Pszczoły mają gdzie zbierać pyłek, koty gdzie złapać mysz i tak dalej. W monokulturach zbóż (np. soja, pszenica), które stoją za dietą większości tzw. wegan jest to praktycznie niemożliwe. Konia z rzędem temu, kto zobaczy pszczołę na 300 hektarach pszenicy potraktowanej chemią.

W temacie konsumpcji najszybszym, najprostszym sposobem na ograniczenie negatywnego wpływu na naszą planetę (i nasze zdrowie!) jest natomiast całkowite zaprzestanie jedzenia mięsa przemysłowego. Tutaj pozostaje pytanie, czy dieta „wege” jest rzeczywiście najlepsza dla nas i dla środowiska? Naszym zdaniem zdecydowanie lepszym oraz bardziej kreatywnym rozwiązaniem jest jedzenie dobrego, jakościowego i etycznego mięsa w mniejszej ilości. Kto powiedział, że mięso trzeba jeść codziennie? Na pewno nie Wasz rzeźnik albo ekologiczny rolnik 😉

Jeszcze inną sprawą jest właściwe podejście do mięsa. Nie ukrywajmy że aby zjeść mięso trzeba zabić całe zwierzę, nierzadko hodowane z oddaniem i pasja przez rok, dwa, trzy lata. Głupotą i absolutna aberracją byłoby jedzenie np. tylko schabu ze świni hodowanej przez okrągły rok na zbożach, ziołach, dyniach, jabłkach i pokrzywie, nieprawdaż? Pomijając aspekt moralny takiego wyboru byłby on zupełnie nieopłacalny, dla hodowcy, który dba o naturę i swoje zwierzęta. Dlatego też próbujemy promować ideę „Zero Waste”. Używamy zwierzęta od nosa po ogon. Tak jak zresztą robiono to dawniej, bo mięso było i być powinno, produktem luksusowym. Niestety, to podejście zmieniły tzw. fabryki mięsa, które żeby zaspokoić popyt na naszego, przysłowiowego już „schabowego” muszą wyhodować o tyle więcej zwierząt, „stłamszonych” w nieludzkich warunkach i poddanych nieustannemu „szprycowaniu”. Brzmi fatalnie, prawda?

Pomyślmy zatem, jaki rodzaj rolników chcemy wspierać. Który system produkcji chcemy wspierać. Możemy także pomyśleć o tym, jako konsumenci: co oznacza dla nas brak wiedzy skąd pochodzi mięso na naszym stole? Brak wiedzy oznacza wspieranie okrutnego systemu, który jest szkodliwy dla zdrowia i dobrego samopoczucia zwierząt, które jemy, a także naszych organizmów oraz naszej planety.

Zacznijmy na nowo myśleć o mięsie, choćby tak jak myśleliśmy przed industrializacja mięsa: jest to składnik na specjalne okazje i smaczny akcent naszych potraw, a nie dany nam przez Boga, dostępny całą dobę, przez siedem dni w tygodniu za 9,99 PLN na śniadanie, obiad i kolację, kawałek zmaltretowanego zwierzęcia bez smaku i wartości odżywczych.

Jedzmy mniej mięsa, ale najwyższej jakości ze znanych nam źródeł.